Jak Polska finansuje roślinną przyszłość? Sprawdzamy, gdzie płyną publiczne pieniądze w sektorze żywności
W obliczu rosnącej potrzeby transformacji systemu żywnościowego w kierunku bardziej zrównoważonym, przyjrzeliśmy się wykorzystaniu publicznych środków w Polsce. Okazuje się, że w sektorze żywności wciąż dominuje wsparcie finansowe dla produkcji odzwierzęcej. Pojawiają się jednak dofinansowania projektów związanych z produkcją roślinną i roślinnymi alternatywami białka oraz mięsem hodowanym komórkowo, które pozwalają z pewną nadzieją spoglądać w przyszłość.
Wsparcie publiczne dla produkcji roślinnej
W Polsce istnieją różne formy wsparcia publicznego dla produkcji roślinnej. Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wsparcie na rozwój roślin białkowych realizowane jest od 2010 roku, jednak dotyczy głównie celów paszowych. Zaledwie 15% ogólnej produkcji roślin białkowych nadaje się na cele konsumpcyjne, pozostałe 85% wykorzystywane jest na pasze – już ten fakt wskazuje na pewne dysproporcje.
Znaczna część dotowanych środków na produkcję żywności pochodzi z europejskiego Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027. Przewidziano w nim dopłaty do upraw białkowych, takich jak groch, łubin czy soja. Diabeł jednak tkwi w szczegółach – środki te są głównie skierowane na produkcję pasz, a nie na konsumpcję ludzką. To ogranicza rozwój rynku roślinnych alternatyw, które mogłyby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na zdrowe i zrównoważone produkty.
Kolejny element PS WPR stanowią ekoschematy wspierające cele środowiskowe i klimatyczne. W Polsce przewidziano 7 ekoschematów obszarowych, których roczny budżet wynosi około 884 mln euro. Choć wydaje się to pokaźną sumą, tutaj również pojawia się problem. Ekoschematy to dobrowolne praktyki rolnicze przeznaczone na ochronę gleby, wód, klimatu i bioróżnorodności, wykorzystywane również w dużej mierze na produkcję paszy. Ich bezpośredni wpływ na produkcję roślinną na cele spożywcze pozostaje więc ograniczony. To samo dotyczy dopłat dla rolników sprzedających zboże w odpowiedzi na nadpodaż spowodowaną sytuacją w Ukrainie, które polski rząd realizował w 2024 roku.
Nie oznacza to, że publiczne wsparcie nakierowane na żywność roślinną na cele konsumpcyjne zupełnie nie istnieje. W ramach PS WPR organizacje zrzeszające producentów owoców i warzyw mogą ubiegać się o środki na inwestycje w uprawy, infrastrukturę do magazynowania, badania czy marketing. W kontekście najnowszych Norm Żywienia dla populacji Polski, opracowanych przez ekspertów Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-Państwowego Instytutu Badawczego w 2014 roku, które zalecają zwiększenie spożycia białek pochodzenia roślinnego i ograniczenie konsumpcji mięsa, obecne formy wsparcia wydają się niewystarczające. Skupiają się one bowiem na utrzymaniu dotychczasowego modelu produkcji lub są wprowadzane jako doraźne rozwiązania kryzysowe, zamiast strategicznie wspierać rozwój produkcji roślinnej na cele konsumpcyjne. Entuzjazm spada jeszcze bardziej, gdy porównamy te środki z publicznymi pieniędzmi przeznaczanymi na produkcję odzwierzęcą.
Dominacja sektora odzwierzęcego
W Polsce sektor odzwierzęcy od lat cieszy się znaczącym wsparciem finansowym ze środków publicznych. Analiza obecnego systemu pokazuje, że znaczna część tych środków kierowana jest na różne cele związane z produkcją zwierzęcą, co w efekcie utrwala dominującą pozycję tego sektora.
Przykładem może być ekoschemat „dobrostan zwierząt” w ramach PS WPR. Choć inicjatywy mające na celu poprawę warunków życia zwierząt zasługują na uznanie, to jednak budżet tego ekoschematu, wynoszący rocznie około 240 mln euro, stanowi jedynie część całego systemu wsparcia. Kolejną formą wsparcia jest możliwość uzyskania dotacji dla hodowców świń przewidziana w ramach KPO. Rolnicy mogą ubiegać się o środki na unowocześnienie produkcji. W przeszłości realizowane były także bezpośrednie dopłaty do wyprodukowanej ilości mięsa, takie jak program „Locha Plus” z lat 2022-2023, który wspierał producentów prosiąt w związku z pandemią COVID-19 oraz inwazją Rosji na Ukrainę.
Powyższe przykłady ilustrują, jak duża część publicznych pieniędzy przeznaczana jest na wspieranie i rozwój produkcji odzwierzęcej. Tymczasem wsparcie dla sektora produkcji roślinnej w dużej mierze dotyczy produkcji paszowej, co również służy produkcji odzwierzęcej. Dysproporcje te są widoczne także w dystrybucji środków w ramach Funduszy Promocji produktów rolno-spożywczych, które poprzez wsparcie marketingu mają zwiększyć spożycie konkretnych grup żywności. Mechanizm jest prosty: tam, gdzie więcej pieniędzy na promocję, tam większy wzrost konsumpcji danej kategorii żywnościowej.
Fundusze Promocji

Warto zaznaczyć, że Fundusze Promocji nie są finansowane z budżetu państwa, lecz ze składek samych producentów. Oznacza to, że im większa i bardziej dochodowa branża, tym więcej środków trafia do jej puli promocyjnej. W efekcie system ten promuje dominujące gałęzie gospodarki, przekazując im największe środki na promocję, zamiast wspierać np. najzdrowsze produkty lub te, które mają mniejszy udział w rynku.
Wśród 10 istniejących funduszy aż 7 wspiera finansowanie produktów mięsnych i odzwierzęcych (Fundusz Promocji Mięsa Wieprzowego, Wołowego, Końskiego, Owczego, Drobiowego, a także Fundusz Promocji Mleka i Ryb), podczas gdy tylko 3 fundusze wspierają produkcję roślinną (Fundusz Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych, Fundusz Promocji Roślin Oleistych oraz Fundusz Promocji Owoców i Warzyw). Wraz z Fundacją ProVeg Polska przeanalizowaliśmy sposób dystrybucji środków w latach 2022-2024.
Z naszej analizy jasno wynika, że obecny system wsparcia w Polsce faworyzuje sektor zwierzęcy. W 2024 roku prawie 67 mln zł (64,54% wszystkich wpływów do funduszy) przeznaczono na produkty odzwierzęce, w tym prawie 53 mln zł (50,9% wszystkich środków) na promocję mięsa. Na promocję owoców i warzyw przeznaczono natomiast zaledwie 15 mln zł (14,54% całości funduszy). Trzyletnia analiza pokazuje, że produkty odzwierzęce regularnie otrzymują ponad połowę środków. Produkcja roślinna na cele konsumpcyjne, a zwłaszcza roślinnych źródeł białka, pozostaje zaniedbana.
Brakuje funduszu na promocję roślin wysokobiałkowych, który świadomie odpowiadałby na wyzwania zdrowotne i środowiskowe. Co więcej, analiza z lat 2022-2024 wskazuje na wyraźny trend spadkowy: udział roślin w funduszach maleje, mimo że roślinna produkcja i konsumpcja rosną globalnie. W kontekście konieczności ograniczania emisji i zmian diety na bardziej roślinną – co wynika m.in. z raportów IPCC, WHO i FAO – obecny podział środków utrwala niekorzystny model produkcji i konsumpcji. Podobne dysproporcje do tych, opisanych powyżej, występują w dużych konkursach grantowych wspierających innowacje w sektorze żywienia.
Innowacje
Głównym podmiotem wspierającym w Polsce innowacje w zakresie produkcji żywności jest Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Środki można również otrzymać z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), programu unijnego Horyzont Europa, Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) oraz Narodowego Centrum Nauki (NCN – tylko badania podstawowe, bez wdrożeń).
W konkursach realizowanych przez te podmioty w zakresie produkcji żywności większość beneficjentów stanowią projekty związane z kategoriami odzwierzęcymi. NCBR podkreśla jednak, że wnioski mogą składać wszyscy. Nie ma wprawdzie oddzielnych konkursów dedykowanych roślinnym źródłom białka, ale produkcja odzwierzęca nie jest formalnie faworyzowana. Dr inż. Joanna Łopacka z NCBR-u w wywiadzie dla ProVeg Polska podkreśla, że alternatywne źródła białka mogą być uwzględniane właściwie w każdej inicjatywie w sektorze rolno-spożywczym. Tych projektów jest jednak wciąż niewiele.
Na przykład, w ramach konkursu „Szybka Ścieżka – Agrotech" w 2020 roku, który obejmował zakres tematyczny zatytułowany „Zrównoważone rolnictwo i przetwórstwo rolno-spożywcze, innowacyjna żywność, biotechnologia rolnicza", zgłoszono jedynie dwa projekty związane z roślinnymi zamiennikami białka zwierzęcego. To był dobry moment, aby dostrzec potencjał i zbudować przewagę konkurencyjną przed boomem rynkowym na te produkty - mówi dr inż. Joanna Łopacka.
Od tego czasu NCBR sfinansował kilka ciekawych projektów związanych z roślinną żywnością i alternatywnymi źródłami białka. Wśród nich znajdują się: LabFarm (9 mln zł na rozwój technologii mięsa hodowanego komórkowo), Tarczyński (38 mln zł na preparaty z białek roślinnych), SERio (producent roślinnych serów z łubinu). PARP w ramach Platform Startowych wspiera również firmy takie jak Proveggo (roślinna alternatywa jajka) czy biorafineria Plantafinery (przetwarzanie produktów ubocznych rolnictwa). Z kolei Soligrano i Turka Invest otrzymały środki od PARP-u na udział w targach międzynarodowych.
Należy również wspomnieć o programie NUTRITECH – kluczowym programie NCBR na lata 2022–2032 z budżetem 200 mln zł, którego celem jest zwiększenie dostępności produktów i rozwiązań dla prawidłowego żywienia, w tym rozwój alternatywnych źródeł białka. Największymi beneficjentami z sektora roślinnego są duzi gracze jak MASPEX (otrzymał łącznie ponad 8 mln zł dofinansowania na wegańskie produkty instant i pasty warzywne). Inne projekty to m.in. Foodwell (roślinne alternatywy mięsa), NapiFeryn BioTech (izolaty białkowe z rzepaku) czy prace nad mykoproteinami jako zastępnikami białka zwierzęcego.
Problem polega na wysokim progu wejścia: program finansuje projekty o wartości 2-20 mln zł (w ostatnim naborze w 2025 roku), realizowane przez przedsiębiorstwa, jednostki naukowe i konsorcja, z poziomem technologicznym TRL 3. Mali gracze mają więc mniejsze szanse. Naukowcy, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że wsparcie publiczne dla roślinnych alternatywnych źródeł białka jest niewystarczające.
Wsparcie dla roślinnych alternatyw białka w Polsce wciąż jest za małe, żeby nie powiedzieć wprost: nie istnieje. Byłem beneficjentem projektu LIDER finansowanego przez NCBR, w którym realizowałem badania dotyczące analogów mięsa . Nadal jednak brakuje konkursów dedykowanych dokładnie zrównoważonej żywności: od zamienników mięsa i nabiału po mięso hodowane komórkowo. Takie projekty muszą dziś konkurować z „tradycyjną” żywnością i silnym lobby producentów. Rynek alternatyw w Polsce mocno się rozwija, jesteśmy w czołówce europejskiej, jednak dopiero niedawno ułatwiono producentom wydawało się banalną rzecz, wprowadzono dedykowane PKD. Żeby dalej się rozwijać i rozwijać przemysł produkujący alternatywy, potrzebujemy stałych, jasno opisanych programów grantowych, ale i infrastruktury pilotażowej na uczelniach. Tylko współpraca pomiędzy biznesem a nauką może przynieść prawdziwy rozwój.
– mówi dr hab. Przemysław Kowalczewski, naukowiec i dydaktyk związany z Uniwersytetem Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie oraz Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu oraz autor Pyrówki – parówki z ziemniaka.
Przyszłość
Obecny podział środków w systemie wsparcia rolnictwa nie uwzględnia w wystarczającym stopniu celów klimatycznych i zdrowotnych. Brakuje szerokiego, systemowego wsparcia dla produkcji roślinnej na cele spożywcze oraz alternatywnych źródeł białka.
Pozytywnym sygnałem jest zorganizowanie w kwietniu 2025 roku przez Ministerstwo Rolnictwa pierwszej komisji na temat stanu i perspektyw rozwoju rynku roślin białkowych przeznaczonych do celów konsumpcyjnych. Choć ministerstwo potwierdziło, że aktualnie nie realizuje programów wspierających rośliny białkowe na cele konsumpcyjne, sam fakt zorganizowania takiej komisji świadczy o pewnej zmianie. To dopiero pierwszy krok – wiele jeszcze przed nami.
Udostępnij artykuł